Spread the love

Wełna, czyli elegancja zimą 

Zimowe warunki atmosferyczne w naszym kraju nie sprzyjają lekkim płaszczykom, pantofelkom i kapeluszom, to fakt. Ale czy to oznacza, że zimą musimy wyrzec się elegancji na rzecz ciepła i wygody? Od kiedy z mojej garderoby praktycznie zniknęły sztuczne materiały, a głównym kryterium wyboru strojów jest elegancja, testuję, które sprawdzają się w naprawdę trudnych warunkach. Pewnie spodziewacie się, że zimą wygrywa wełna - ale ile się pod tym kryje!

To już kolejny sezon mrozów, kiedy różne odmiany wełny towarzyszą mi nie tylko w postaci płaszcza. Są także podstawowym włóknem większości ubrań, które noszę blisko ciała.

Jeśli sądzicie, że jest to z mojej strony poświęcenie, bo wełna... gryzie i jest niewdzięczna w pielęgnacji, to muszę podkreślić, że to jedno z najprzyjemniejszych włókien naturalnych, jakie jest wykorzystywane do produkcji ubrań i noszę ją z czystą przyjemnością. I z czystym sercem ją polecam!

Uwielbiam wełnę za to, jak delikatna potrafi być dla skóry. Odkrywanie kolejnych jej odmian to przyjemność odkrywania nowych faktur i właściwości, chociaż podstawowe cechy pozostają niezmienne — wełna grzeje, dobrze odprowadza wilgoć i zapewnia naprawdę wysoki komfort termiczny. W praktyce oznacza to, że nie zastanawiam się nad tym, czy będę mogła zaraz zdjąć mój żakiet, bo się duszę albo kiedy dotrę do domu, aby pozbyć się elektyzującego się szalika. Wełna to nasz cichy sprzymierzeniec, gdy na termometrze pojawiają się naprawdę ujemne temperatury, wieje ostry wiatr i priorytetem staje się… przetrwanie. Na szczęście, nie musimy wtedy rezygnować z elegancji. 

Elegancja to umiejętność dostosowania stroju do okazji przy zachowaniu jego schludności i ogólnej estetyki, a także wysokie jakości składowych elementów. Oczywiście, inaczej wygląda strój na narty czy spacer po lesie, a inaczej ubieramy się, pracując w ciepłym, klimatyzowanym biurze. Poniżej lista niezbędników wełnianych, które celująco sprawdzają się w warunkach miejskich. Modyfikacje tej garderoby na potrzeby mniej formalnych okoliczności (np. wspomniany spacer po lesie) to głównie kwestia spódnic bardziej rozkloszowanych i stabilnych, ocieplanych naturalnym kożuszkiem butów. Baza pozostaje bez zmian.

Andrea: wełniana spódnica vintage, wełniany kardigan

Natalia: wełniany golf Hopla store, wełniana spódnica vintage, jedwabna apaszka Aeterie, torebka vintage

 

 

Wełniane niezbędniki w eleganckiej garderobie zimowej

 

Wełniane golfy

Najchętniej sięgam po kaszmirowe (bardzo miękkie, ciepłe i lekkie!), z wełny merynosa (najlepiej dziewiczej), z dodatkiem angory (dzięki niej swetry stają się puchate). Mogą być naprawdę grube, albo wyjątkowo cienkie i lekkie — te pierwsze dobrze sprawdzają się samodzielnie, drugie idealnie współgrają z żakietami i kamizelkami. Oba rodzaje dobrze grzeją, więc wybór rodzaju zależy tylko od Ciebie. 

Wełniane szaliki

W tym roku noszę wełniane szale vintage: beżowy z wełny wielbłądziej i kremowy z wełny owczej (lambswool — pierwsze strzyżenie jagniąt). Oba są miękkie, dobrze otulają szyję, nie chłoną obcych zapachów (np. w restauracji z otwartą kuchnią). Razem z golfem to duety idealne na wietrzne dni. Zdecydowanie wyprzedzają szale wiskozowe (wyjątkowo chłodne w dotyku, słabo grzejące) i bawełniane, nie wspominając o szalikach z akrylu — oprócz tego, że nie spełniają swoich grzewczych funkcji, to bardzo szybko nieestetycznie się mechacą. To jeden z bardziej przykrych widoków zimą. 

Rada: jeśli sądzisz, że jedwabne apaszki nie sprawdzają się zimą, to błąd. Jedwab ma najlepsze po wełnie właściwości grzewcze. Spróbuj zawiązać swoją gawroszkę lub szal blisko szyi, a na to zarzuć szalik. Obiecuję, że będziesz pozytywnie zaskoczona!

Wełniane rękawiczki i berety

Rękawiczki ze skórki lepiej zostawić na wiosnę i jesień. Zimą polecam takie z naturalnego kożuszka lub właśnie wełniane, mogą być wzmocnione dodatkiem poliamidu. Beret to z kolei dobra alternatywa dla kapelusza, mniej niszcząca fryzury niż czapka. Moje największe tegoroczne odkrycie.

 

W tym roku do wełnianych golfów, szalików i rękawiczek dołączyły żakiety, spódnice i berety. Długo szukałam swoich ideałów, ale dzięki temu uniknęłam pochopnych zakupów. Moja zimowa garderoba nie jest więc duża, ale praktyczna i wszechstronna.

Żakiet i spódnica

To zestaw, który sprawdzi się zarówno w duecie z białą koszulą, jak i mniej formalnym golfem czy haftowaną bluzką. Najlepiej mieć dwa komplety, których elementy można nosić osobno, w zależności od potrzeb. 

Zimą zdecydowanie częściej niż latem sięgam po spódnice ołówkowe (eleganckie ołówki są blisko ciała, ale nie opinają go przesadnie!), chociaż wełniana spódnica z koła marzy mi się od dawna. Może będzie celem na kolejny sezon? Na razie dobrze służą mi cztery wąskie modele: jasnoszary w pepitkę, brązowy, granatowy i ciemnoszary, które noszę z trzema żakietami: brązowym, tweedowym i w liliowo-niebiesko-brązową pepitkę. Każdy o nieco innym fasonie, pozwala stworzyć wiele kombinacji o zróżnicowanym stopniu formalności. Żakiet można nosić  cały dzień lub traktować go jak kolejne okrycie wierzchnie, zdejmowane po wejściu do pomieszczenia. 

Można nosić z: jedwabną, bawełnianą, wiskozową koszulą lub bluzką, wełnianym golfem, wełnianym swetrem. 

Oprócz tego…

Można kupić także wełnianą bieliznę, skarpetki, rajstopy z dodatkiem wełny. Nie korzystałam z nich, w zupełności wystarcza mi ciepło wełnianych ubrań.

 

Pielęgnacja i przechowywanie

Wełna lubi rzadkie pranie, częste wietrzenie, przechowywanie na płasko, toleruje specjalne płyny i niską temperaturę prania na specjalnym programie do prania wełny, nie przepada za wirowaniem, wykręcaniem, zmianami temperatur, prasowaniem z parą. Aby uniknąć niespodzianek, najlepiej prać wełniane ubrania osobno, a przede wszystkim pamiętać o ich częstym wietrzeniu. Częstotliwość prania to kwestia indywidualna, ale przesada nie jest tu wskazana — wełnę naprawdę trudno zabrudzić czy nasycić zapachami. Tkaniny wełniane można dodatkowo czyścić naturalną szczotką do ubrań.

Pod względem pielęgnacji wełna jest o wiele mniej wymagająca niż jedwab. I chociaż mam do niego ogromną słabość, to wolę czyścić ubrania wełniane niż jedwabne. 

Nosicie wełnę? Macie podobne doświadczenia z tym materiałem, a może się rozczarowałyście? Zapraszam do dyskusji!

Natalia