Spread the love

Elegancja to sztuka wyboru
Yves Saint Laurent 

Czy elegancka kobieta podczas upału może pozwolić sobie na większą swobodę w dziedzinie stroju niż w mniej wymagających warunkach pogodowych? Do pewnego stopnia tak — jednak granica dobrego smaku jest w tym przypadku wyjątkowo cienka. Elegancja ubioru opiera się głównie na dwóch zasadach: odpowiedniości i umiaru. Pierwsza służy dopasowaniu stroju do okazji oraz sylwetki i urody, natomiast druga kieruje uwagę ku harmonii wszystkich elementów wizerunku, aby efekt był spójny i wysmakowany. 

Często spotykam się z poglądem, że elegancji sprzyjają "pośrednie" pory roku, czyli wiosna i jesień. Jest na tyle ciepło, aby zostawić w szafie okrycia wierzchnie i na tyle chłodno, żeby rozsmakować się w kompozycjach faktur, kolorów i dodatków. Prawdziwym okresem próby dla elegancji jest lato, gdy mierzymy się z falami upałów, skłaniającymi do rezygnacji ze wspomnianych na początku zasad. 

Wróćmy jednak do nich — zasada odpowiedniości to właśnie dopasowanie stroju do okazji, w tym również do pogody. Jak więc wygląda elegancja latem? Trendy zmieniają się szybko, jednak repertuar letnich klasyków nie podlega tym sezonowym wahaniom. Nie daje się zwariować ekstremalnie wysokim temperaturom i wilgotności — jest na takie okoliczności doskonałą odpowiedzią.

"Lato. Szumią lasy, kołyszą się zboża, pachną łąki kwieciste. Len zakwitł. Całe pole błękitnieje..."

 

Najlepsze materiały na lato to oczywiście te naturalne — len, bawełna, jedwab, wełna całoroczna — ze względu na ich właściwości i wygląd. Są przewiewne, lekkie, niektóre z nich mają właściwości termoregulacyjne (jedwab, wełna). Tę listę uzupełniają materiały syntetyczne, czyli wyprodukowane na bazie naturalnego surowca dzięki obróbce chemicznej: są to wiskoza (zwana sztucznym jedwabiem), cupro, acetat. 

Zarzutem stawianym naturalnym materiałom, zwłaszcza w stosunku do lnu, jest ich wysoka gniotliwość. To prawda, że w przeciwieństwie do poliestru gniotą się łatwiej, jednak mimo wszystko nawet pogniecione wyglądają szlachetniej niż syntetycznie wyprodukowane zamienniki. Spójrz na zagniecenia powstałe podczas użytkowania jak na zmarszczki mimiczne na skórze — te żyłki na nieskazitelnie gładkiej powierzchni to dowód na to, że żyjesz, a ubranie Ci w tym towarzyszy. Pamiętaj — po całym dniu sukienka ma prawo być wygnieciona, ale nie powinnaś wychodzić z domu w ubraniu niewyprasowanym — to zupełnie inne kategorie zagnieceń. Pierwsze są naturalnym efektem użytkowania, drugie świadczą o Twoim braku dbałości o strój.

O klasycznych krojach latem

Kierując się zasadami odpowiedniości i umiaru, po inne stroje sięgniemy, spędzając lato w mieście, a inne będą odpowiednie na urlop.  

Pamiętajmy, aby sytuacjach do pewnego stopnia oficjalnych — w pracy, sklepie, na ulicy, nie sięgać po stroje zarezerwowane do ogrodu czy na plażę. Miejskie kreacje, w których główną rolę grają ultrakrótkie szorty czy plażowe bikini są nie tylko nieadekwatne z punktu widzenia zasad, lecz także, a może przede wszystkim, przykre ze względu na sposób, w jaki eksponują cielesność. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn — skąd pewność, że współpasażerowie podróży w autobusie pragną oglądać męskie nogi w szortach kąpielowych lub niemalże w całości odkryty biust pewnej pani? Dlatego właśnie ważny jest umiar i odpowiedniość stroju, słowem — na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce.

Elegancja jest łatwo rozpoznawalna i jest niejako wyrazem grzeczności
Leszek Kołakowski

Jacqueline du Pasquier polecała podczas urlopu na wsi lub nad morzem, aby postawić na naturalność i niewymuszony szyk: „bądź skromna, mało uszminkowana, ubieraj się w kolory jasne i wesołe, noś suknie umiarkowane, nieprzesadne”. Na dni upalne proponowała lekkie sukienki bawełniane, białe bluzki z płótna, a na chłodniejsze wieczory dodatkowo wełniane dzianiny. Pisała też o zaniechaniu noszenia wystawnej biżuterii, wizytowych kapeluszy, rękawiczek, obuwia na obcasach, pończoch — lansowała więc klasyczną prostotę, niewymuszony, naturalny wdzięk, zarówno urody własnej, jak i stroju. Propozycje te dobrze sprawdzą się w mieście, jeśli uwzględnimy warunki panujące w miejscu pracy (gdzie niewskazane są np. sandały). Lniana sukienka do kolana wcale nie będzie krępować ruchów, a lekka koszula będzie bardziej elegancka niż dzianinowa podkoszulka na cienkich ramiączkach. Poza tym ubrania, które bardziej zakrywają ciało chronią przed poparzeniami słonecznymi, a więc ratują przed zgubnymi skutkami nieprzewidzianej ekspozycji na słońcu.

Dodatkowym wsparciem podczas upalnej pogody są  kapelusze oraz wachlarze, które bardzo poprawiają jakość funkcjonowania w wysokich temperaturach. Nieprzypadkowo stanowiły kiedyś niemal nieodłączny element kobiecego wizerunku! 

Audrey Hepburn i Gregory Peck w filmie "Rzymskie wakacje" (1953)

W atmosferze niemalże powszechnej zgody na coraz bardziej skąpe stroje niezależnie od miejsca, propozycje Jacqueline du Pasquier (i savoir-vivre'u w ogóle) brzmią wręcz rewolucyjnie. Gdy uświadomimy sobie jednak, że rady Francuzki wywodzą się wprost z najlepszych tradycji klasycznej elegancji, trudno się nie zgodzić, że są ponadczasowe i także dziś bardzo pomocne w zbudowaniu letniej garderoby z klasą. 

Natalia